Kocham podróże - zarówno dalekie, jak i te bliskie.. To dzięki nim i poznanym ludziom odkrywam to co niezwykłe i niezapomniane ..

Cudowne smaki i zapachy nowych potraw!
Zawsze uwielbiałam eksperymentować, godzinami wczytywać się w kucharskie księgi.

Teraz jednak, kiedy mam możliwość przemierzania świata wraz z jego tysiącem potraw - z ogromną przyjemnością smakuję je,
następnie powracam do nich - już w domowym zaciszu..


Zapraszam serdecznie do mojego stołu!

sobota, 19 grudnia 2009

Tuż przed przyjściem gości - szybki piernik wylewany..


Wypieki świąteczne przede mną.. jednak kilka dni temu gościłam moich szkockich przyjaciół, a z tej okazji upiekłam szybki piernik wylewany..
Dawno go nie robiłam i przyznaję, iż miło zaskoczył mnie swoim smakiem :)
Polecam!

Piernik Wylewany:

3 szkl mąki
1/2 kostki margaryny lub masła
2 jajka
słoiczek dżemu (ja skorzystałam z pysznego porzeczkowego mojej mamy!)
Duże opakowanie przyprawy do pierników
3 łyżeczki sody
2 łyżeczki kakao
szklanka mleka

Margarynę, jajka i cukier ucieramy bardzo dokładnie. Następnie mieszamy mąkę, przyprawy do pierników, sodę oraz kakao, po czym dodajemy do utartej margaryny. Mieszając dolewamy mleko. Ostatecznie do masy dodajemy dżem.
Ciasto ucieramy raz jeszcze dokładnie i z radością w sercu :)
Wylane na blaszkę, pieczemy około godzinę.
Upieczone, polewamy smakowitą czekoladową polewą... gorzką czekoladę zazwyczaj mieszam ze śmietaną kremówką, ucieram do momentu zagotowania, aż powstanie gęsta, aksamitna polewa..

Naprawdę pyszna!



Życzę Wam pięknego, słonecznego tygodnia,który zaprowadzi nas prosto w ramiona zbliżających się świąt!

czwartek, 10 grudnia 2009

Rozgrzewająca zupa kalafiorowa..



W prawdziwie odświętnym nastroju czekamy na ten szczególny czas, jakim są święta... dziś jednak zupełnie nie świątecznie przygotowałam zupę kalafiorową z serem cheddar, którego tutaj w Szkocji jest pod dostatkiem (rzekłabym od wyboru do koloru!!)... zmarznięci po odbytym spacerze, z przyjemnością delektowaliśmy się jej wyjątkowym smakiem :)
Pomysł na zrobienie jej zaczerpnęłam od Liski z White Plate
Naprawdę pyszna - polecam!!
Rozgrzewająca zupa z kalafiorem i serem cheddar wg Liski:

1 kalafior podzielony na różyczki
2 cebule, drobno pokrojone
4 łyżki oliwy
sól i pieprz
łyżeczka curry
kilka nitek szafranu
300 ml bulionu warzywnego lub drobiowego
300 ml mleka
100 g startego sera cheddar


2 łyżki oliwy rozgrzać w szerokim rondlu.
Dodać cebulę, podsmażyc 4-5 minut. Wsypać curry i szafran, dodać kalafior. Smażyć 5 minut uważając, by przyprawy się nie przypaliły. Doprawić solą i pieprzem.
Wlać bulion. Doprowadzić do wrzenia, wlać mleko - jeśli mleko nie przykrywa warzyw, należy uzupełnić wodą.
Gotować ok. 10 minut - warzywa powinny zmięknąć.
Zmiksować - jeśli zupa jest za gęsta, dolać wody. Wsypać starty ser.

czwartek, 5 listopada 2009

Pourodzinowa tarta jabłkowo - cynamonowa..


Moje kolejne urodziny minęły i pozostały już po nich, tylko wielobarwne wspomnienia.. a może aż!!
Zamiast urodzinowego tortu, przygotowałam pourodzinową tartę jabłkowo - cynamonową.. z delikatną nutą pomarańczy, polaną gorzką czekoladą.

Pychotka :)

Tarta jabłkowo - cynamonowa:

Ciasto kruche:
200g mąki (półtorej szklanki)
2 żółtka
12dag masła
szczypta soli
odrobina olejku o zapachu pomarańczowym

Farsz:
jabłka uprażone, skropione wcześniej sokiem z cytryny
godziwa szczypta cynamonu
odrobina cukru
oraz:
polewa koniecznie z gorzkiej czekolady
soczyste kawałki pomarańczy

Miękkie masło mieszamy z żółtkami, olejkiem zapachowym i solą. Następnie dodajemy mąkę, po czym zagniatamy ciasto. Jak głosi wiele doświadczonych kucharek - ciasto należy schłodzić.. cóż, ja nie zawsze to czynię, a tarta wychodzi, choć zapewne schłodzone ciasto pozwala się pięknie rozwałkować.

Zatem, schłodzone ciasto rozwałkowujemy (zostawiając niewielką jego część , na kruszonkę), wykładając nim następnie, naczynie do tart. Ja zazwyczaj podpiekam ciasto do chwili uzyskania słomianego koloru, po czym wykładam uprażone jabłka wymieszane z cynamonem. Całość posypuję resztą pokruszonego ciasta, następnie zapiekam tak długo, aż ciasto osiągnie piękną złocistą barwę.

Delikatnie przestudzoną tartę, dekoruję polewą z gorzkiej czekolady oraz kawałkami pachnącej pomarańczy.

Prawdziwa rozkosz!

Pozdrawiam i uściski przesyłam!

środa, 14 października 2009

Orzechowe ciasto czekoladowe..

Kawa o poranku..
Ciasto czekoladowe na podwieczorek..
A późnym wieczorem, kiedy zmrok spowija nasze myśli - blask świec roztaczający czar i niezaprzeczalną magię chwili..

Gdybym ciemną nocą, została wyrwana ze snu a następnie zapytana jakie jest moje ulubione ciasto.. przez krótką chwilkę miałabym dylemat - bowiem odkąd pamiętam moim niewątpliwym faworytem była szarlotka na gorąco, kiedykolwiek miałam okazję spędzić czas w przyjaznej kafejce wraz z przyjaciółmi, a do kawy zamawialiśmy ciasta - jakkolwiek kusząco nie wyglądałyby wszystkie inne, mój wybór zawsze padał na szarlotkę - oczywiście na gorąco!
Kiedy jednak zamieszkałam w Szkocji zakochałam się w cieście marchewkowym którego nigdy dotąd nie kosztowałam.. na drugim miejscu pojawiły się ciasta czekoladowe..
Dziś, mój zachwyt ciastem marchewkowym nadal jest silny i nieprzemijający, tym niemniej bardzo często dostrzegam, iż to właśnie wszelkiego rodzaju ciasta czekoladowe stanowią pokusę nie do odparcia.. nieustannie trwają moje poszukiwania tego naj... choć tak wiele już upiekłam i większość z nich naprawdę była przepyszna!
Niedawno natrafiłam u Liski na ciasto, które od razu zapragnęłam upiec..
Ciasto bardzo proste w wykonaniu - jednak efekt - wyjątkowy!

Orzechowe ciasto czekoladowe wg Liski:
185g orzechów laskowych, zmielonych
180g masła o temp. pokojowej
3/4 szklanki cukru
3 jajka
1/2 szklanki mąki
2 łyżki kakao
1 jabłko starte na drobnej tarce
Miksujemy masło razem z cukrem, dodając sukcesywnie po jednym jajku. Puszystą masę maślano - jajeczną łączymy z suchymi składnikami. Ostatecznie dodajemy starte jabłko. Dobrze wymieszane ciasto, przelewamy do okrągłej formy, wysmarowanej wcześniej masłem oraz posypanej bułką tartą.
Pieczemy około 45-50min.
Gotowe, przestudzone ciasto dekorujemy w dowolny sposób.. po czym wraz z najbliższymi delektujemy się zarówno ciastem, ale przede wszystkim obecnością tych, których kochamy ..
Smacznego!!!



wtorek, 13 października 2009

Sztuka prostoty - papryka faszerowana..


Wczorajszego wieczoru, zaczytana w "Sztuce prostoty" Dominique Loreau - postanowiłam następnego dnia - czyli dziś, wprowadzić w życie słowa autorki - prawda wręcz oczywista, aczkolwiek z niewiadomych względów, czasem dla nas zbyt trudna do realizacji!
"Naucz się być szczęśliwa dla samej siebie: gotować, uprawiać ogród, zbierać plony, upiększać swoje mieszkanie, myśli..."

Zadziwiające jakie to proste, prawda?!

..wracając do słów D. Loreau - postanowiłam ugotować coś jesiennego, smacznego - wizualnie pięknego :)
Nie jestem pewna, czy i Wy podzielacie mój zachwyt - jednak moje kolorowe papryki urzekły mnie swoją kolorystyką niezmiernie!

Smakowały nam bardzo.. a dodam jeszcze, że znów ugotowałam zupę marchewkową - dodałam tym razem troszkę więcej imbiru - naprawdę pychotka!! Bez dwóch zdań, zadurzyłam się w tej zupie ;)

A papryki - słoneczne, pyszne i pachnące - zainspirowała mnie do zrobienia ich An-na, która inspiruje mnie niejednokrotnie, kiedy nachodzi mnie ochota przygotowania czegoś "niecodziennego"!
Ja przygotowałam paprykę faszerowaną ryżem wraz z niewielką ilością mięsa mielonego, doprawione ziołami, zmieszanymi z żółtym serem. Zapieczoną podobnie jak u Anny, w sosie pomidorowym.

Papryki zapiekane według przepisu Anny:
8 -9 niewielkich papryk lub 5 dużych, przekrojonych na pół
70 dkg mielonego mięsa wieprzowo-wołowego
1 torebka ryżu ugotowanego na pół-miękko
1 cebula
1 duże jajo
pęczek koperku
2 ząbki czosnku
1 łyżka vegety lub innej warzywnej przyprawy
sól
pieprz
kilka łyżek wody dla rozrzedzenia farszu

Sos pomidorowy szybki:
350 ml gestego przecieru pomidorowego
200 ml wody
cebula
2 ząbki czosnku
kilka łodyd tymianku, koperku lub bazylii
listek laurowy
2 łyżki oleju
kostka rosołowa lub vegeta do smaku (opcjonalnie)
szczypta cukru
Mięso mielone dobrej jakości, z przewagą wieprzowego, dokładnie wymieszać ze startą na tarce cebulą, ryżem, surowym jajem, drobno posiekanym koperkiem i przyprawami.

"Papryki umyć, odciąc czapeczki (1/4 wysokości ) lub przekroic na pół, wyciąc gniazda nasienne i białe błony. Nadziać przygotowanym farszem, założyć "czapeczki"i odstawic na moment.

W szerokim rondlu posmażyć czosnek z cebulą, zalać przecierem pomidorowym i wodą (jeśli mamy domowy dość rzadki przecier, nie dodajemy wody tylko łyżkę koncentratu pomidorowego do smaku). Dodać w całości łodygi tymianku i koperku (albo bazylii, jeśli ktoś woli), listek laurowy, szczyptę cukru, kostkę rosołową, następnie ustawić ciasno obok siebie papryki i dusić pod przykryciem 35 - 40 minut, aż papryki zmiękną, ale nie rozpadną się. Nie wolno dusić zbyt długo, bo skórka z papryki zacznie odstawać i nie będzie smaczna. Sos tymczasem odpowiednio zgęstnieje i będzie miał intensywny smak."
Pozdrawiam Was serdecznie!


piątek, 9 października 2009

Rozgrzewająca zupa marchewkowa z delikatną nutą imbiru..



Od dłuższego czasu, nieustannie mam ochotę na wszelkiego rodzaju domowe zupy..
Pewnego dnia poszliśmy z Damianem na spacer brzegiem morza, w kierunku Cramond, gdzie mieliśmy wstąpić do mojej ulubionej kafejki, na smakowitą kawę.. spacer był dość osobliwy, bowiem od samego rana siąpił deszcz i tak naprawdę wyjątkowo dzień nie sprzyjał spacerom.. my jednak poszliśmy dla odświeżenia szarych komórek.. choć nie tylko ich!
Zabraliśmy nawet ze sobą nasz pomarańczowy parasol (którego odkąd zakupiliśmy, nigdy dotąd nie używaliśmy).
Deszcz siąpił.. a wraz z upływem czasu - zmieniał swoją intensywność, aby przerodzić się w prawdziwą ulewę :(
Idąc pomimo to przed siebie, byliśmy prawdopodobnie jedynymi istotami ludzkimi, które tego dnia wybrały się dobrowolnie na tak szalony spacer!
W każdym razie w drodze do Cramond, byliśmy zupełnie sami!
Do kafejki doszliśmy zupełnie zmoczeni - a kiedy przywitało nas przyjemne ciepełko oraz niezgorsze aromaty - pomyślałam, iż zamiast kawy, jedyne czego pragnę to ciepłej zupy!
Zupa dnia serwowana wówczas - była bardzo podobna w smaku do naszej grochówki (bardzo lubię sama ją przyrządzać, ponieważ składa się z mieszanki ziaren, grochu, fasoli...) a kiedy dodaję do niej koreańską pastę sojową - naprawdę smakuje wyśmienicie!
Do zamówionej zupy otrzymałam również ciepłą jeszcze, pieczoną w ów kawiarence bułeczkę!
Nie jestem pewna czy była to zasługa deszczu, który skutecznie wyostrzył moje zmysły smakowe - jednakże zarówno zupa, jak i ciepła bułeczka, smakowały wyśmienicie!

Dzisiaj od samego rana towarzyszyła nam pochmurna aura. Słońca jak na lekarstwo, a i ziąb przenikał człowieka w nieprzyjemny sposób..
Pomyślałam , iż w taki dzień przyjemnie będzie posilić się ciepłą, rozgrzewającą zupą.
Zdecydowałam się na  zupę marchewkową z delikatną nutą imbiru..
Przepis nie jest skomplikowany, raczej bardzo prosty - ja wzbogaciłam ją słodkimi ziemniakami (których smak, odkryłam dopiero tutaj w Szkocji, a które szczerze polubiłam).

ZUPA KREM Z MARCHEWKI!
400g marchwi
2 cebule (ja dałam tylko jedną)
2 duże słodkie ziemniaki
2 ząbki czosnku
1 łyżka oleju
600 ml bulionu warzywnego ( cóż, aż tak dokładna nie jestem, ilość wywaru dodałam wg uznania)
2 liście laurowe
1 łyżeczka startego imbiru
sól, pieprz
cukier
200ml śmietany
Obraną marchewkę oraz ziemniaki (ja dodałam 2 duże), mogą być również zwykłe ziemniaki.
umyć i pokroić w małe kawałki. Cebulę i czosnek pokroić w kostkę. W garnku rozgrzać olej, następnie zeszklić na niej cebulę i czosnek. Dodać warzywa i chwilę dusić. Wlać bulion, całość doprowadzić do wrzenia. Do zupy dodać liście laurowe oraz imbir. Doprawić solą, pieprzem oraz szczyptą cukru.
Zupę gotować pod przykryciem około 15 min.
Wyjąć liście laurowe, zupę lekko ostudzić, następnie zmiksować warzywa z wywarem. Dodać śmietanę. Doprawić do smaku, jeśli jest to konieczne.
Podawać np.: z ciepłymi, pachnącymi bułeczkami!
Życzę smacznego!!

Miłego wieczoru Wam życzę!!!


niedziela, 23 sierpnia 2009

Czyżby tarta..


Moja miłość do tart wszelakich, nieustannie trwa..

Lubię poczucie, iż w chwil zaledwie kilka, przed nagłą wizytą znajomych, można wyczarować coś tak prostego, jednocześnie pysznego..

Tym razem zainspirowana przepisem An-ny (tartaletki z wiśniami), dokonałam delikatnej modyfikacji - jednak efekt końcowy wyszedł znakomicie..
Zamiast wisienek, dodałam masę karmelową oraz banany, a olejek waniliowy zamieniłam migdałowym.. bardzo słodkie, jednak warte pokusy :)
Tarta migdałowa z masą karmelową:
Ciasto kruche:
200g mąki
2 żółtka
12 dkg masła
szczypta soli
odrobina olejku migdałowego
Miękkie masło mieszamy z żółtkiem, solę i olejkiem migdałowym. Dodajemy mąkę, po czym zagniatamy ciasto. Schładzamy, następnie wypełniamy dowolną formę. Pieczemy w 180*C przez około 30min.
Upieczone ciasto przykrywamy masą karmelową (zazwyczaj korzystam z gotowej), a na wierzch układamy plasterki banana.
Aby dopełnić całości - ciasto polewamy fantazyjnie polewą z czekolady (najlepiej gorzkiej) oraz posypujemy uprażonymi płatkami migdałów.

Pozdrawiam Was bardzo ciepło i życzę pełnego inspiracji tygodnia!!!